Tylko kochankowie przeżyją
Zatarty gdzieś na piasku ślad
I nie ma po czym płakać
Latami tak upływał czas
W odległych, obcych światach
A wszechświat tak rozległy był
Niepomny naszych racji
Patrzący gdzieś z odległych gwiazd
Splątania nie tłumaczył
Wytrwale szedłem jedną z dróg
A jakby ciągle idąc każdą
Nieświadom nawet własnych snów
Przeznaczeń, które mną zawładną
Poranków, nocy nie ma już
Zmierzch miesza się ze świtaniem
Przyszedłem tutaj niczym król
Odejdę pewnie jako błazen
Ktoś zabrał mi najlepszy czas
Niedosyt dając w zamian
Z odległych światów ja i ty
I efekt ten splątania
Nieważne, którą pójdziesz z dróg
Nieważne jak się zmienisz
Na końcu zawsze znajdziesz mnie
Na tej, czy innej ziemi
W następnym śnie chcę drzewem być
Ty będziesz moim ptakiem
Schronienie ofiaruję ci
Splątani tak na zawsze
W następnym śnie chcę ptakiem być
Ty będziesz moim drzewem
Zmieniając siebie zmienisz mnie
Ja będę zmieniał ciebie